Agnieszka Wilbrandt

Kolacja One

Agnieszka Wilbrandt

Szefowa Kuchni Restauracji Oranżeria
w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie

Serce czy rozum?

Agnieszka Wilbrandt to szefowa kuchni w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie. Zarządza Restauracją Oranżeria, w której dania mają fajną babską nutę, idealną do miejsca tak bliskiego przyrodzie. Zielone, lekkie, pełne zdrowia i dobrej energii tak, jak zespół kucharzy, który je tworzy. A taki właśnie stworzyła ONA – bohaterka tego wywiadu, dzięki swojej wrażliwości na drugiego człowieka, pracowitości i oddaniu pracy, choć rodzina, jak podkreśla, jest dla niej najważniejsza.

Co ci się w życiu najbardziej udało?

Oj, dużo! Mam męża u boku, trzy zdrowe i szczęśliwe córki.

A smykałkę do gotowania wyniosłaś z domu?

Tak, moja mama gotowała. U nas zawsze było coś dobrego do zjedzenia. A ja od małego pchałam się do garów… (śmiech).

Co ci najbardziej u mamy smakowało?

Mieliśmy gospodarstwo, więc jedliśmy to, co wyhodowaliśmy. Najlepsze były pieczone kurczaki.

Pierwsza potrawa, którą przygotowałaś.

Zupa. Miałam 7, czy 8 lat. Poszłam do ogródka i nazbierałam wszystkiego, co tam rosło. Ale chyba zupa była dobra, bo wszyscy ją zjedli. Wtedy też upiekłam swoje pierwsze ciasto. Po cichu, według przepisu mamy, bo miało być niespodzianką. Tylko zapomniałam o proszku do pieczenia. Ale moim trzem braciom smakowało!

Za co cenisz swój zawód?

Nie pracuję, żeby osiągać sukcesy, ale uwielbiam przebywać z ludźmi. A ciężka praca w kuchni bardzo łączy.

A czy kobiecie łatwo jest być szefem kuchni?

Chyba nie… Musi dużo poświęcić, między innymi sporo z rodzinnego życia.

A mężczyzna – szef kuchni nie musi?

Cóż, mężczyzna ma w domu kobietę, która mu ugotuje i sprząta, żeby to on mógł oddać się karierze.

Lubisz być szefem kuchni?

Tak, jestem zadowolona, że stwarzam warunki, w których moim pracownikom jest dobrze. Choć chyba powinnam być bardziej surowa… (śmiech). Muszę codziennie okazywać dużą pewność siebie, zdecydowanie, mimo, że jestem kobietą. Ale wspaniałym rezultatem moich wysiłków jest to, że jesteśmy bardzo zgrani. Tak, zespół naprawdę mam w porządku.

Dlaczego mówisz „mimo, że jestem kobietą” nie rozumiem?

Bo kobieta ma tysiąc różnych myśli na godzinę, a decyzje trzeba podejmować nieustannie. Ja często waham się, czy iść za głosem serca, czy za rozumem. Nakrzyczę na kogoś, zbesztam, a potem przeżywam to do końca dnia. Przynajmniej raz w tygodniu pytam samą siebie, czy dobrze zrobiłam, zostając szefem kuchni?

Mąż cię wspiera w takich chwilach rozterki?

Dzwonię do niego, a Robert mówi – „Przestań, nie przejmuj się. Jutro ci przejdzie, będzie lepiej”. Mąż we mnie mocno wierzy.

A macie takie chwile tylko dla siebie?

Pewnie! Ten czas musi się znaleźć. Gdy wracam z pracy, Robert zawsze na mnie czeka. Czeka żeby zapytać, jak minął dzień… (śmiech). W dzisiejszych czasach, kiedy niejedno małżeństwo nie umie przetrwać ciężkich chwil, my mamy się czym pochwalić.

Jaką jesteś mamą dla swoich trzech córek?

Myślę, że jestem dobrą mamą. Wszystko za nie robię! (śmiech) Mimo to sądzę, że dziewczyny będą umiały poradzić sobie w życiu… Codziennie uczę je, w jaki sposób kobieta powinna odnaleźć się w domu i w rodzinie, ale i w pracy. Bo równowaga musi być zachowana.

Ale ty większość swojego czasu poświęcasz teraz pracy...

To kwestia priorytetów w danym momencie. Nie ukrywam, że teraz moim celem jest praca. Jednak nie byłabym w tym miejscu mojej kariery zawodowej, gdyby nie ogromna pomoc i wsparcie mojego męża i rodziców. Bardzo im za to dziękuję.

Hotel SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie
Wysoka Wieś 22, 14-100 Ostróda
 +48 89 647 11 11
 wzgorza@drirenaerisspa.com

Kaczka z warzywami i kaszą

  • 2 piersi z kaczki ze skórą (ok. 450 g),
  • 150 g kaszy bulgur,
  • 1 marchewka,
  • 1 korzeń pietruszki,
  • 1 mała cukinia,
  • 1 cebula,
  • 1 por,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 2 pomidory,
  • 0,03 l wytrawnego białego wina,
  • 1 łyżka masła,
  • koper i natka pietruszki,
  • sól i pieprz do smaku.
  • Kaszę gotujemy we wrzącej osolonej lekko wodzie ok. 10 minut. W tym czasie wszystkie warzywa myjemy, obieramy cebulę, marchew, pietruszkę i por, i kroimy w bardzo drobną kostkę. Z cukinii wycinamy środek, tam gdzie są pestki, a z pomidorów ściągamy skórkę, usuwamy gniazda nasienne i warzywa kroimy w kostkę.
    Po przygotowaniu wszystkich warzyw zajmujemy się dopiero kaczką. Nacinamy skórę kaczki, żeby szybciej wytopił się tłuszcz, a skórka była chrupiąca. Nacieramy kaczkę czosnkiem i rozmarynem. Kładziemy kaczkę na zimną patelnię, bez żadnego tłuszczu, skórą w dół. Ok. 3 minut smażymy od strony skóry i ok. 3 minut, od strony mięsa na średnim ogniu. Po tym czasie odstawiamy kaczkę do odpoczynku, żeby związała wszystkie soki.
    Na patelnię z odrobiną oliwy wkładamy składniki w kolejności: cebulka, czosnek, marchewka, pietruszka, por i cukinia. Podsmażamy i podlewamy białym winem, po chwili dokładamy ugotowaną i odcedzoną kaszę bulgur. Składniki łączymy, dodajemy sól i pieprz do smaku, świeże pomidory, koper, natkę pietruszki i masło. Wykładamy kaszę na talerz. Kroimy w plastry kaczkę, układając skórą do góry. Pokrojone mięso solimy i pieprzymy świeżym pieprzem. Smacznego!

    Comments are closed.